wróć

Karolina Pudełko, lat 13

"Śnieżynka "

 

Na białym śniegu leżała jedna jedyna śnieżynka. Jaka była jej trasa? Taka jak tysiące innych.. Z białej puszystej chmury leciała w dół, niżej, niżej, jeszcze niżej.. Wirowała unoszona powiewami wiatru tańcząc z nim zawrotny taniec. Obrót, dygnięcie, obrót.. W końcu, tak ja wszystkie jej siostry, zmęczona postanowiła przysiąść na chwilę.. Powoli opadała na puszysty śnieg.. Co się z nią stanie? Czy podzieli los innych? Rozpłynie się, wtopi w biały puch, zniknie tak szybko, że nikt nie będzie pamiętać, że kiedykolwiek istniała? Lecz.. Nagle.. Śnieżynka opadła wolno na śnieg.. Leżała, leżała, leżała.. W całej swej okazałości lśniła w blasku zimowego słońca wydzierającego się zza chmur jak najpiękniejszy klejnot. Dlaczego się nie roztopiła? I właśnie odtąd zaczyna się ta niezwykła historia...

***

Asia wracała ze szkoły zmęczona, szczęśliwa i.. doszczętnie przemoczona. Tak, tak.. Chłopacy z jej klasy postanowili urządzić na wolnej godzinie bitwę na śnieżki.. Gra była rzecz jasna wspaniałe, bo chłopacy wysmarowali dziewczyny śniegiem, niemiłosiernie wsypując im biały puch za kołnierze. Asia wolała nie wspominać o momencie, kiedy ich wychowawczyni nakrzyczała na nich, że zachowują się jak banda chuliganów i zadała całej klasie wypracowanie na 1000 ( słownie TYSIĄC! ) słów na temat "Zima, zima.." Ale co tam, na pewno jakoś da radę! Szła niespokojnie, co jakiś czas podskakując. Po chwili gwałtownie wykręciła głowę do tyłu. W śniegu coś migotało błękitnym, delikatnym blaskiem. Powoli podeszła do znaleziska.. Była to mała śnieżynka.
- Jak śliczny wisiorek! - wykrzyknęła. - Chyba nic się nie stanie, jak go sobie wezmę - powiedziała już ciszej.
Chwyciła wisiorek i zadowolona poszła w kierunku domu. Cały dzień spędziła normalnie - na jedzeniu obiadu, zabawie z jej psem huskim - Płatkiem.. Dopiero po południu przypomniała sobie o pracy karnej.
- O nie - westchnęła znużona i przysiadła do biurka z pustą kartką i długopisem z błękitnym tuszem. Po chwili u jej nóg ułożył się Płatek pomrukując cicho i ziewając, zamykając błękitne jak woda w oceanie oczy. Asia sięgnęła do kieszeni, ponieważ nagle ogarnął ją chłód, tak jakby ktoś oblał ja lodowatą wodą. W kieszeni uczuła coś małego i twardego. Z radością wyjęła malutką śnieżynkę. Po chwili jednak uśmiech na jej twarzy zbladł i zaczęła szczękać zębami z zimna. Podeszła powoli do kaloryfera, ale z przestrachem zauważyła, że jest on oszroniony, a z kurków spływają cieniutkie sopelki lodu. Po chwili wyjrzała za okno...
- Niesamowite! - krzyknęła i pobiegła do przedpokoju. Pospiesznie narzuciła na ramiona puchową kurtkę, naciągnęła na uczy czapkę z pomponem i wybiegła na dwór.
Asia stała na progu domu i przecierała oczy ze zdumienia. Zniknęła Warszawa.. Przed jej mieszkaniem stał lodowy Pałac ,a przed nim siedziała na tronie wysoka, smukła kobieta. W niczym nie przypominała jej mamy - Twarz miała bledszą niż mleko, a usta miały kolor krwi. Czarne jak heban włosy spięła w ciasny kok na czubku głowy. Asia stała jak sparaliżowana. Gdy kobieta wyciągnęła zza pazuchy przepięknego płaszcza zdobionego płatkami śniegu chudą dłoń z długimi paznokciami dziewczynka cofnęła się o tyłu. W powietrzu można było usłyszeć dźwięki jakiejś nieziemskiej muzyki.. Kobieta wolno rozchyliła szkarłatne usta i przemówiła:
- Witaj. Oddaj mi to.. - Jej głos przeciął powietrze jak sztylet.
Był zimniejszy niż wszystko dookoła razem wzięte.
- Aa-a-ale co? - zapytała Asia.
- Jak to co? - Wykrzyknęła kobieta. - Najcenniejszy klejnot z mojej korony! Jak mogłaś go zabrać! Oddaj go natychmiast. - Po chwili ponownie uniosła rękę i kierując palec na Asię wymruczała parę słów. Śnieżynka z jej kieszeni pofrunęła w powietrzu i delikatnie opadła na rękę kobiety. Dźwięki muzyki ustały. Cisza jaka zapanowała była tak namacalna, jakby można byłoby ją kroić nożem.
- Krei - zabierz ją stąd.
Zza rogu wysunął się czarno-biały pingwin, który o dziwo przemówił ludzkim głosem.
-Teraz tylko Panienka szanowna musi..
Ale Asia nie usłyszała co musi. Poczuła ciepło rozchodzące się po całym ciele..
-Auć, Płatek, przestań mnie lizać - wykrzyknęła. - Pies machał ogonem i skakał po podłodze. Asia uniosła głowę z zeszytu.
- A więc to wszystko mi się śniło.. - szepnęła smutna i zabrała się za wypracowanie. Opisała w nim swój sen..

***

- Aśka, gratuluję! Szóstka, jedyna w klasie - szeptała Kasia, koleżanka Asi, poklepując ją energicznie po plecach. Dziewczynka ubierała kurtkę, uśmiechając się blado. Sięgnęła do kieszeni po rękawiczki. Znalazła je, ale o dziwo - po śnieżynce zniknął wszelki ślad.
-A jednak - szepnęła Asia.
- Co a jednak? - zapytała Kasia - dziewczyno, ty to masz wyobraźnię.. Królowa śniegu i gadający pingwin - powiedziała śmiejąc się radośnie.